
Ile to kosztuje,
tak naprawdę.
Seszele mają opinię drogich, i lot faktycznie waży. Ale na własną rękę, z głową, wychodzi dużo lepiej, niż się ludziom wydaje. Oto prawdziwy rozkład.
Opinia o luksusowym kierunku bierze się z prywatnych wysp i resortów. Ale to samo morze i ten sam piasek da się przeżyć za dużo mniej, i podpowiadamy jak.
Wyjazd na Seszele ma cztery duże pozycje, lot, nocleg, transport i jedzenie, plus wycieczki, które wybierzesz. Idziemy po kolei z orientacyjnymi kwotami dla dwóch osób, bo suma mocno zależy od pory roku i od tego, jak podróżujesz.
Lot, połowa budżetu
Z Polski leci się z jedną przesiadką, a bilet zwykle waha się od jakichś 2500 do 4500 zł od osoby, zależnie od pory i wyprzedzenia. To pozycja, która waży najbardziej i gdzie najwięcej się rozstrzyga. Rezerwacja z wyprzedzeniem i omijanie świąt, majówki i wakacji potrafi zaoszczędzić kilkaset złotych.
Nocleg, sam wybierasz ile
Tu jest klucz do tego, żeby wyjazd wyszedł rozsądnie. Kreolska guesthouse z własną kuchnią to jakieś 80 do 150 euro za noc dla dwojga, hotel przy plaży idzie sporo w górę, a prywatna wyspa to inny świat. Z własną kuchnią oszczędzasz dodatkowo na kolacjach, a to na nie schodzi najwięcej pieniędzy.
Transport i jedzenie
Auto z wypożyczalni to od 45 do 100 euro za dzień, zależnie od modelu, i to najlepsza inwestycja, żeby poruszać się swobodnie po Mahé i Praslin. Promy między wyspami to jakieś 16 do 74 euro za przejazd. Jedzenie na mieście jest drogie, ale kreolskie na wynos, rożen i targ w Victorii karmią pysznie i tanio. Z własną kuchnią i paroma smakołykami zjesz bardzo dobrze bez rujnowania budżetu.
Orientacyjna suma
Sumując wszystko, para podróżująca na własną rękę dziesięć dni, w guesthouse'ach z kuchnią i z autem, mieści się zwykle w okolicach 3000 do 4500 euro razem z lotami. Rośnie, jeśli wybierzesz hotele przy plaży albo prywatne wyspy. To liczba orientacyjna, i chętnie pomożemy ją doprecyzować pod twoje terminy.
Dzień i ile kosztuje
Żeby te liczby przyziemić, tak wygląda zwykły dzień wydatków dla dwojga. Śniadanie, kupione w sklepie albo wliczone w guesthouse, wychodzi grosze. Obiad na wynos po kreolsku, curry z ryżem, to jakieś pięć do ośmiu euro od osoby. Kolacja ze świeżej ryby w lokalnym miejscu idzie do dwudziestu, trzydziestu euro na głowę. Dołóż wstęp do jakiegoś rezerwatu, dziesięć do piętnastu euro, i drobny smakołyk. Za jakieś sto euro dziennie dla dwojga, bez hotelu i lotu, żyje się z zapasem.
Gdzie oszczędzać, a gdzie wydać
Trik, po latach patrzenia na to, jest taki, żeby oszczędzać na tym, czego nie widać, i wydawać na to, co się pamięta. Tnijcie na śniadaniach i którejś kolacji z własnej kuchni, na mniejszym aucie zamiast dużego i na guesthouse z charakterem zamiast resortu. A nie skąpcie na dobrej wycieczce po wyspach, na rejsie żaglówką o zachodzie ani na jednej nocy z widokiem na morze. To są wydatki, które potem opowiadacie wszystkim.
Co do pieniędzy na co dzień, kartą płaci się prawie wszędzie, więc nie trzeba dźwigać plików gotówki. Weźcie trochę rupii na autobus, targ i małe stragany. Napiwki nie są obowiązkowe, ale dziesięć procent w dobrej restauracji albo drobne dla przewodnika, który się spisał, zawsze mile widziane.
Lot, gdzie najwięcej się rozstrzyga
Skoro waży najwięcej, warto go wycisnąć. Ustawcie alerty cenowe z miesięcy wyprzedzeniem, bądźcie elastyczni co do dnia wylotu i porównujcie przesiadki przez Bliski Wschód, przez Doha, Dubaj czy Stambuł, bo zwykle dają najlepszą cenę z Polski. Lot w tygodniach po sezonie, tuż przed albo po szczycie, potrafi zaoszczędzić kilkaset złotych od osoby bez rezygnacji z dobrej pogody, bo tu prawie zawsze jest ładnie.
Pułapki, które nadmuchują rachunek
Trzy rzeczy niepostrzeżenie pompują budżet. Zmiany wyspy zbyt często, bo każdy prom i każdy transfer się sumują. Kolacje na mieście co wieczór w turystycznych miejscach, kiedy jedzenie na wynos i targ karmią równie pysznie za dużo mniej. I rezerwacja na ostatnią chwilę w sezonie, kiedy dobre i tanie już się rozeszło. Z odrobiną głowy ten sam wyjazd kosztuje sporo mniej.
Nie zapomnijcie o ubezpieczeniu
Mały wydatek, którego nie widać, ale bez którego nie ma dyskusji, to ubezpieczenie podróżne. Jesteście bardzo daleko, prywatna opieka jest droga, a ewakuacja z małej wyspy kosztuje majątek. Dobre ubezpieczenie z pokryciem medycznym i rezygnacji to kilkadziesiąt złotych od osoby na cały wyjazd, i jedna z najlepszych inwestycji, jakie zrobicie. Wpiszcie je na listę od początku.
Bilety wstępu, drobny, ale realny koszt
Jedna pozycja, o której łatwo zapomnieć przy liczeniu, to wstępy do rezerwatów i parków. Vallée de Mai na Praslin, park morski Sainte Anne, wejście na Curieuse czy na plażę L'Union Estate na La Digue, każde z nich to zwykle kilkanaście do dwudziestu paru euro od osoby. Pieniądze idą na ochronę przyrody, więc płaci się je bez żalu, ale przy planowaniu kilku takich atrakcji warto doliczyć do budżetu kilkadziesiąt euro na parę. To wciąż drobny ułamek całości, a bez tych miejsc wyjazd na Seszele byłby uboższy.
Najczęstsze pytania
Ile kosztuje wyjazd na Seszele dla dwóch osób?
Dlaczego Seszele są drogie?
Jak zaoszczędzić na Seszelach?
Czy potrzeba dużo gotówki?
Czy pomożecie zorganizować taki wyjazd na Seszele?
Doprecyzujemy budżet?
Podaj terminy, liczbę dni i z kim jedziesz, a damy realną liczbę, bez ściemy. Znamy te wyspy i wiemy, gdzie schodzą pieniądze, a gdzie się oszczędza. Po polsku i bez zobowiązań.